Napisała do minister Zalewskiej, nagrała piosenkę o ciężkim plecaku. Ta 12-latka podbija internet

Hits: 144

“Wstaję rano, jem śniadanie. Jeszcze tylko pakowanie. Wszystkie książki i zeszyty. Ważą ile słoń niemyty” – śpiewa 12-letnia Jagoda. Nagranie pojawiło się na YouTube, potem Jagoda zrobiła jeszcze sondę uliczną i napisała list do Anny Zalewskiej. Wszystko w sprawie ciężkich plecaków. – Postanowiłam napisać do pani minister, bo ona jest przecież bardzo ważną osobą w tych sprawach. Poprosiłam, by się tym zajęła – opowiada naTemat.

Jagoda Grzebieniak za kilka dni skończy 12 lat. Chodzi do VI klasy. O jej piosence robi się coraz głośniej. “Mega. Świetny materiał. Genialne, ciągle mi to chodzi po głowie” – takie zbiera reakcje.

Jagoda śpiewa o plecaku, nagrała też wersję karaoke. Idealnie wpasowała się w to, o czym mówi się od lat, ale sytuacja się nie zmienia. W tym roku jeszcze mocniej się o niej mówi. “Raz do szkoły, raz ze szkoły. Żywot ucznia niewesoły. Garb mi rośnie, bo na plecach ciężki plecak” – brzmią słowa piosenki.

“Chciałam głośno zająć się tą sprawą”
Skąd taki pomysł? – Ciężkie plecaki to duży problem szkolny i według mnie również ogólnopolski. Uczniowie przemęczają się. Noszą bardzo dużo książek, zeszytów, śniadanie, piórnik, tego robi się strasznie dużo – opowiada naTemat. Mówi, że sama dojeżdża do szkoły autobusem. Jak musi chodzić z ciężkim plecakiem na przystanki, nie jest to najprzyjemniejsze. Dlatego postanowiła napisać do minister Anny Zalewskiej. Sama.

– Chciałam głośno zająć się tą sprawą. Poprosiłam, żeby pani minister zamieniła podręczniki na tablety albo żeby zrobiła miejsce w szkołach na szafki. Sporo propozycji napisałam. Na przykład, żeby był jeden zeszyt do kilku przedmiotów. Poprosiłam, żeby pani minister zrobiła cokolwiek, żeby dzieciom było lżej. Napisałam, że proszę o pomoc, bo naprawdę jest to bardzo duży problem – mówi Jagoda.

Liczy na to, że list dotrze do pani minister, a potem do innych osób. Jakiej reakcji się spodziewa? – Że pani minister to przeczyta i się tym zajmie. Mam nadzieję, że mi odpisze. Albo może chociaż w jakichś mediach – odpowiada.

JAGODA GRZEBIENIAK

za Onet.pl

“Szanowna Pani Minister! Dzieci noszą na plecach całe kilogramy książek i zeszytów. Po pani reformie do naszej szkoły doszli uczniowie 7 i 8 klas, więc nauka odbywa się na zmiany. Apeluję o pomoc! Żebyśmy nie musieli nosić tych ciężarów. Może pani sprawi, żeby zamiast papierowych podręczników, moglibyśmy być wyposażeni w tablety. Jeśli na tablety ma pani za mało pieniędzy, to może wystarczy nam jeden duży zeszyt do wszystkich przedmiotów. Albo, żebyśmy chociaż mieli możliwość zostawiać książki w szkolnych szafkach”

W jej szkole szafki są, ale – jak się okazuje – reforma edukacji dotarła również na poziom szatni. Pojawienie się 7 i 8 klas spowodowało, że zwyczajnie nie starczyło ich dla wszystkich.

– Czasem z jednej szafki korzystają trzy osoby i książki już się po prostu nie mieszczą, bo zostawia się w nich worek, buty – mówi. W tym roku, z powodu reformy, Jagoda ma lekcje na trzy zmiany. W jeden dzień zaczyna lekcje o godzinie 7.00 rano, w inny o 13.00.

“Zamiast marudzić, można coś zrobić”
12-latka ma swój kanał na YouTube – O!czarowana. Ma plan, żeby robić na nim część rozrywkową i bardziej poważną, w której będzie poruszała problemy szkoły i swoich rówieśników. Piosenkę wymyśliła razem z tatą. Zaczęli nad nią pracować na początku wakacji.

– Doszliśmy do wniosku, że ciężkie plecaki to problem, z którym wszystkie dzieci się borykają. I zamiast marudzić, można z tego zrobić piosenkę. Przerobiliśmy piosenkę Imagine Dragons, “Thunder”, razem napisaliśmy swój tekst – opowiada Michał Grzebieniec. Sam pracował przy spektaklach dla dzieci, pisał piosenki, jest animatorem kultury.

Plecak jego córki waży 8-10 kg. Michał Grzebieniak stwierdził, że mógłby być kolejnym rodzicem, który marudzi, ale uważa, że to uczniowie również powinni zabrać głos. Dlatego zachęcał Jagodę, żeby sama coś zrobiła.

Opowiada przy tym o swoim doświadczeniu w Wielkiej Brytanii, gdzie kiedyś uczył w szkole podstawowej. Młodsze dzieci miały zajęcia w ogródku, mogły go uprawiać, taplać się z w błocie. Na jednej z lekcji nauczycielka powiedziała, że to ostatni rok, bo miasto chce w tym miejscu zrobić parking. Dzieci kochały to miejsce, więc zaczęły pisać listy do urzędu, żeby wyrazić swoje zdanie i powstrzymać budowę.

– Okazało się, że parking nie powstanie. Nauczycielki wymyśliły to, by nauczyć dzieci protestować i walczyć o swoje. Ta akcja była częścią programu, żeby dzieci nauczyły się, że ich głos ma znaczenie. I jak coś się nie podoba, nie trzeba się z tym godzić, tylko trzeba to zmienić – mówi.

Wiekszoć gratulowała
Z ich działania wyszła plecakowa akcja, bo Jagoda zrobiła jeszcze sondę uliczną.

– Chciałam się dowiedzieć, co ludzie o tym sądzą. Trochę mnie to zdziwiło, bo słyszałam opinie od starszych osób, że teraz jest bardzo dobrze. Mówili, że kiedyś było gorzej, że nosiło się osobno atrament. Młodsi mówili, że dobrze byłoby zastąpić książki tabletami albo zostawiać książki w szkole – dzieli się spostrzeżeniami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *