20-latka przyszła do sądu z 5-miesięczną córeczką i zrzekła się do niej praw rodzicielskich!

Hits: 101

     Takiej sytuacji w historii rzeszowskiego sądu do tej pory nie było. Wczoraj wczesnym popołudniem przyszła tam młoda kobieta, która postanowiła oddać swoje dziecko. Wczoraj do biura podawczego sądu rejonowego przy ul. Kustronia w Rzeszowie przyszła 20-letnia kobieta z 5-miesięczną córeczką. Oświadczyła, że ma bardzo trudną sytuację życiową i nie jest w stanie dalej opiekować się niemowlęciem. Była gotowa zrzec się praw rodzicielskich. – Pracownicy sądu wezwali pogotowie, które zbadało dziecko i stwierdziło, że nic mu nie dolega – mówi sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. – Skontaktowali się także z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej – dodaje.

Kobieta podpisała wniosek o zrzeczeniu się praw rodzicielskich. W trybie natychmiastowym zwołano posiedzenie sądu, który wydał postanowienie o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej. Rodzina zjawiła się po dziecko jeszcze tego samego dnia, ale już po godzinach pracy sądu. Dlatego do tego czasu niemowlęciem zajmowali się pracownicy sądu. Wniosek, który podpisała młoda kobieta oznacza, że dziecko może mieć w przyszłości ułatwioną drogę do adopcji. Z tym, że matka ma jeszcze czas, by się z niego wycofać.

– Kobieta ma się jeszcze nad tym zastanowić do poniedziałku – zaznacza sędzia Tomasz Mucha. – Tak czy siak, wydaje się, że w całej tej trudnej sytuacji wybrała dobrą instytucję, do której się zwróciła – dodaje. Z danych, jakimi dysponuje sąd wynika, że kobieta pochodzi z Pomorza.

W sądzie w Gdańsku toczy się już postępowanie opiekuńcze w jej sprawie. Ojciec dziecka jest formalnie nieustalony, ale z informacji, jakie przekazała ustnie kobieta wynika, że odbywa karę pozbawienia wolności. Dane dziecka są pełne, rzeszowski sąd ma już akt urodzenia wydany przez Urząd Stanu Cywilnego w Gdańsku.

Co kobieta robiła w Rzeszowie? Tego rzecznik sądu nie zdradza. Przypadki porzucenia dziecka np. na śmietniku czy w krzakach zdarzają się na Podkarpaciu bardzo rzadko. W styczniu 2013 r. ktoś zostawił noworodka w Oknie Życia w Domu Samotnej Matki prowadzonym przez siostry Sercanki w Rzeszowie. Dziewczynka, którą zakonnice nazwały Joanna Maria, miała 4-7 dni, była zadbana i najedzona.

ANNA JANIK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *