Wojewoda Hinc i 300 tys. zł „dodatkowej pensji”

Hits: 13

Wzruszenie ściska za gardło, gdy mowa o wojewodzie zachodniopomorskim, Tomaszu Hincu. To efekt upowszechnianego przez PiS wizerunku człowieka, który dla urzędu wojewódzkiego zrezygnował z intratnej posady. Joachim Brudziński, szef MSWiA i szef PiS w regionie, wręczając Hincowi nominację w marcu ubiegłego roku, chwalił go za propaństwową postawę. – „Chciałbym mu za to bardzo serdecznie podziękować. To pokazuje, jak sformatowany, jak propaństwowy jest obecny wojewoda. A przecież nie ma co ukrywać, że związane jest to także z dużo mniejszymi zarobkami”mówił.

 

Jednak prawda, jak to często bywa, mało przystaje do idyllicznego obrazka. Jak czytamy w portalu Wyborczej, przez pierwsze pół roku pracy w urzędzie polityk PiS dostał dodatkowo … 340 tys. zł. Na miesiąc wychodziło po 57-61 tys. zł (ostatnia transza we wrześniu wyniosła 39,8 tys. Zł). Pieniądze te, wypłacane w okresie od marca do sierpnia to odszkodowanie z tytułu zakazu konkurencji. Umowę w tej sprawie Tomasz Hinc podpisał w 2016 roku, obejmując dzięki PiS funkcję wiceprezesa Grupy Azoty. Mówi ona o tym, że po zmianie miejsca pracy przez pół roku nie wolno pracować w tej branży i wykorzystywać zdobytej wiedzy. W zamian jest finansowa rekompensata. Tym samym polityk PiS zarobił w Grupie Azoty łącznie ok. 940 tys. zł. Daje to kwotę po ok. 78 tys. zł co miesiąc. Po nominacji na wojewodę Hinc przeszedł na stanowisko z miesięczną pensją na poziomie 10 tys. zł.

 

 

„Gazeta Wyborcza” zadała wojewodzie pytanie, czy przechodząc na urząd wojewody, powinien po te pieniądze sięgać? – „Bez względu na czas i okoliczności, w jakich wojewoda przestałby sprawować swoją poprzednią funkcję w tarnowskiej Grupie Azoty SA, zakaz konkurencji na tym stanowisku i tak by go obowiązywał, a co za tym idzie – także związane z tym odszkodowanie” – odpowiedziała w imieniu wojewody Agnieszka Muchla, rzecznik prasowy GA SA. – „Umowa o pracę z poprzednim pracodawcą podpisana była na początku sprawowania funkcji członka zarządu, a nie w momencie powołania na stanowisko wojewody”. Wypowiedział sie także rzecznik wojewody: – „Zakaz konkurencji to powszechny i zapisany prawem sposób spółek giełdowych na chronienie swoich interesów. Zakaz został zapisany w ustawie o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi spółkami z 9 czerwca 2016 r. – art. 8. par.1. p. 2. Ten punkt mówi o tym, że zakaz konkurencji i wypłata związanego z tym odszkodowania trwa pół roku od momentu zakończenia sprawowania funkcji członka zarządu”.

 

 

Do chóru „obrońców” wojewody zachodniopomorskiego dołączył i poseł PiS, Michał Jach. Podkreślił, że postawa Tomasza Hinca cały czas dowodzi, że jest propaństwowcem, pobranie odszkodowania tego nie przekreśla. Dlaczego? – „Na zmianie miejsca pracy Tomasz Hinc stracił i traci duże pieniądze, odszkodowanie mu tego nie zrekompensuje. Jeszcze bardzo długo, Bóg wie, ile może być wojewodą” – ubolewał Jach. Przypomnijmy: Przed awansem do Grupy Azoty, jeszcze za poprzednich rządów PiS – Tomasz Hinc był dyrektorem Totalizatora Sportowego. Posadę tę sprawował też za rządów PO. Miesięcznie pobierał po ok. 26 tys. zł, jako dyrektor oddziałów w Szczecinie i Koszalinie.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *