Andruszkiewicz na obiadek w czasie godzin pracy

Hits: 58

     Najwyraźniej wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz (29 l.) już nie może się obejść bez przywilejów władzy. Zaledwie kilka dni po nominacji do kierownictwa resortu, służbową limuzyną, w godzinach pracy, pojechał do restauracji. A jeszcze niedawno, przed objęciem mandatu posła, narzekał na „Warszawkę” i jej „pedalskie knajpy”.

Aż trudno uwierzyć, że polityka i przywileje potrafią tak bardzo zmienić zwykłego człowieka. – Najzdrowsza tkanka jest w Polsce wschodniej, a nie w żadnej Warszawce i pedalskich knajpkach przy tęczy – grzmiał w 2015 roku Andruszkiewicz na wiecu w Białymstoku. 
Kiedy został posłem, ostatnio wiceministrem, to spojrzenie na Warszawkę także się zmieniło. Kilka dni temu przyłapaliśmy go w jednej z z modnych stołecznych restauracji. Spędził tam ponad dwie godziny. A można tam zjeść krewetki na ostro w pikantnym sosie za 85 zł, czy mule w sosie maślano winnym z selerem naciowym za prawie 40 zł. Oczywiście na obiad Andruszkiewicz, zarabiający 14,2 tys. zł miesięcznie, pojechał ministerialną limuzyną. 

Biuro prasowe resortu cyfryzacji przyznało nam, że takie spotkanie miało miejsce. – Rachunek nie został opłacony ze środków publicznych – zapewniono nie informując z kim się polityk spotkał i w jakim celu. 
Opozycja nie zostawia suchej nitki na wiceministrze. – Jak widać „antysystemowość” Andruszkiewicza skończyła się w momencie, kiedy został wiceministrem. Mam nadzieję, że za jego obiady nie będą płacili polscy podatnicy – mówi nam Borys Budka (41 l.) z PO.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *