Poseł PiS mówi o “osiągnięciach PiS w obszarze skromności”. Chodzi o 4 mln zł dla Jasińskiego? Czy może 2 mln dla Jaworskiego?

Hits: 47

     Rozjazd między narracją rządzących o “pokorze, umiarze i roztropności”, a rzeczywistością wydaje się powiększać. Afera w/s zarobków asystentek prezesa NBP (prywatnie bliskiego kolegi J. Kaczyńskiego), mimo iż oparta na wyssanych z palca doniesieniach “Wyborczej” (nadal uważam, że 65 tys./m-c dla asystentki to fake-news), z jakiegoś powodu nie może zostać przez PiS ucięta. A przy okazji przypominane są kariery posłów PiS, co to “dla dobra Polski” do spółek państwowych byli wysyłani. A tam to już wynagrodzenia realnie w milionach liczyli.

 

Poseł PiS Marcin Horała, odpowiadając w Polsat News na pytania związane z zarobkami asystentek prezesa NBP stwierdził, iż warto tę sprawę przeciąć, gdyż może ona “wizerunkowo psuć osiągnięcia PiS w obszarze skromności”. Jeśli ktoś z PiS mówi o osiągnięciach w “obszarze skromności”, a przy tym zapomina o wysokich wynagrodzeniach setek partyjnych nominatów w państwowych spółkach, to znaczy, że w partii Kaczyńskiego albo żyją medialnej bańce, albo uwierzyli w słowa Mateusza Morawieckiego, że będą rządzili jeszcze przez 12 lat, więc w zakresie kumoterstwa i nepotyzmu nie ma żadnych ograniczeń i limitów. I tak źle, i tak niedobrze…

Rozjazd między narracją rządzących o “pokorze, umiarze i roztropności”, a rzeczywistością wydaje się powiększać. Afera w/s zarobków asystentek prezesa NBP (prywatnie bliskiego kolegi J. Kaczyńskiego), mimo iż oparta na wyssanych z palca doniesieniach “Wyborczej” (nadal uważam, że 65 tys./m-c dla asystentki to fake-news), z jakiegoś powodu nie może zostać przez PiS ucięta. A przy okazji przypominane są kariery posłów PiS, co to “dla dobra Polski” do spółek państwowych byli wysyłani. A tam to już wynagrodzenia realnie w milionach liczyli.

 

Kilka dni temu pisałem na łamach tego bloga, jak to poseł PiS w 7 dni zarabiał w państwowej spółce tyle, ile statystyczny Polak w cały rok. Mowa oczywiście o Wojciechu Jasińskim, zaufanym przybocznymJarosława Kaczyńskiego, który od 2001 do 2015 roku był posłem PiS. W grudniu 2015 roku, tuż po zwycięstwie wyborczym PiS, zrzekł się poselskiego mandatu, aby objąć stanowisko prezesa zarządu w Orlenie. Osiągane wynagrodzenia? W pierwszym roku szefowania Orlenem (2016) dostał 1,715 mln zł. W kolejnym (2017) – 2,786 mln zł. Odwołany ze stanowiska został na początku 2018 roku. Do tego czasu zdążył jednak przygarnąć w ramach wynagrodzeń i premii 4,5 mln zł.

Podobną historię “dla dobra Polski” zaliczył inny poseł PiS – Andrzej Jaworski. W wyborach do parlamentu w 2015 roku uzyskał mandat posła (otrzymując w swoim okręgu wyborczym 25 875 głosów). W maju 2016 roku został nominowany w skład Zarządu PZU, co skutkowało koniecznością zrzeczenia się mandatu poselskiego. W zarządzie PZU przebywał rok. W tym czasie zarobił 2 mln zł.

Nepotyzm i kumoterstwo członków PiS przy wykorzystaniu państwowych spółek dotyczy nie tylko posłów. Prawdziwe “ławice” dobrze płatnych stanowisk w spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa zostały obsadzone przez samorządowych radnych wybranych z list PiS-u. Lokalni działacze idealnie nadają się również do obsadzania rad nadzorczych. Co prawda wynagrodzenia nie są tam liczone w milionach, jednak nadal można się nieźle obłowić. Dla przykładu – Oliwer Kubicki był 30-kilku letnim radnym PiS z Jeleniej Góry. W 2016 roku zatrudniono go w Ministerstwie Sprawiedliwości. Został również członkiem 3 rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa (PZU Zdrowie, Gaz Storage Poland oraz Energa Elektrownia Ostrołęka SA). Efekt? – 229,6 tys. zł dochodu w ciągu tylko jednego roku!

Z kolei nie dalej jak kilka dni temu na jaw wyszło, że byli już radni PiS z Pomorza mieli dostać intratne posady w państwowych spółkach. Były radny PiS z Gdyni miał objąć prezesurę w spółce Energa Logistyka, a były radny PiS z Gdańska dostał posadę wiceprezesa firmy Lotos Kolej. Jak widać partia dba także o swój “trzeci i czwarty garnitur”.

Tymczasem poseł PiS Marcin Horała, odpowiadając w Polsat News na pytania związane z zarobkami asystentek prezesa NBP stwierdził, iż warto tę sprawę przeciąć, gdyż może ona “wizerunkowo psuć osiągnięcia PiS w obszarze skromności”. Jeśli ktoś z PiS mówi o osiągnięciach w “obszarze skromności”, a przy tym zapomina o wysokich wynagrodzeniach setek partyjnych nominatów w państwowych spółkach, to znaczy, że w partii Kaczyńskiego albo żyją medialnej bańce, albo uwierzyli w słowa Mateusza Morawieckiego, że będą rządzili jeszcze przez 12 lat, więc w zakresie kumoterstwa i nepotyzmu nie ma żadnych ograniczeń i limitów. I tak źle, i tak niedobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *