Stanisław Dziwisz zabrał głos w sprawie tuszowania aktów molestowania

Hits: 204

     Stanisław Dziwisz udzielił wywiadu dla TVP oraz serwisu “Crux.com” tuż po zakończonym szczycie w Watykanie, dotyczącym aktów molestowania seksualnego dzieci w Kościele. Jak twierdzi kardynał, sprawa może być poważniejsza niż początkowo przypuszczał. W tym kontekście przywołuje także postać Jana Pawła II.

Według kardynała, papież Jan Paweł II dopiero pod koniec swojego pontyfikatu, gdy był już bardzo chory, zaczął zdawać sobie sprawę że skala zjawiska może być większa niż zakładał.

Kardynał Stanisław Dziwisz o “aktach pedofilii”

– Nie zdawaliśmy sobie sprawy z całej skali zjawiska wykorzystywania seksualnego czy jego globalnej natury tak jasno, jak zdajemy sobie sprawę dziś – mówi kardynał, cytowany przez portal “gazeta.pl”.

Kardynał Dziwisz zaznacza, że papież Polak robił wszystko aby postępować jak najbardziej odpowiednio w tej kwestii, zdając sobie sprawę, że każdy jego krok może skończyć się tragicznie. Jednak stanowczo również podkreśla, ze jeśli w Kościele panowała “zmowa milczenia”, o którą teraz się go oskarża, to z całą stanowczością nie wychodziła ona od papieża. Nie było u niego żadnych przejawów kompromisów z niepokojącymi zjawiskami i złem, a tym bardziej ich akceptacji. 

Tamten okres nie był łatwy ani dla kardynała Dziwisza, ani dla Jana Pawła II. Sporadyczne doniesienia o skandalicznych czynach niektórych księży wywoływały wielki smutek i niepokój ich obu – te, jak to nazwał kardynał “manifestacje zła”.

Brak nagłej i stanowczej reakcji wobec takich pogłosek mógł wiązać się również z niepewnością. Jan Paweł II niezwykle często padał ofiarą najróżniejszych prowokacji i zdawał sobie sprawę, że niewielu osobom może w pełni zaufać. Dotykało go to zarówno w okresie PRL, jak i później.

Warto również zauważyć, że przytłaczająca większość skandal na tle pedofilskim w Kościele dotyczy molestowań chłopców. Oznacza to, że nie jest to jedynie afera pedofilska, ale również homoseksualna. Niektórzy badacze historii końca XX wieku wskazują na powiązania z akcją prowadzoną przez Służbę Bezpieczeństwa o kryptonimie “hiacynt”, która miała na celu pozyskiwane i werbowanie agenturalne księży o skłonnościach homoseksualnych. Teczek tych ludzi nigdy nie znaleziono.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *